Wielki Post jest szczególnym czasem modlitwy i świadectwa wiary. Irlandia i Polska, niedaleko od siebie położone, nie wydają się być odległe kulturowo, aczkolwiek są znacznie zróżnicowane pod względem tradycji religijnej.

W Środę Popielcową w Polsce wszyscy idziemy do kościołów na Mszę Świętą, podczas której uczestniczymy w obrzędzie posypania głów popiołem. W Irlandii mało kto idzie na Mszę w tym dniu, ale za to acheter du cialis en ligne każdy uważa, iż powinien zostać „namaszczony” popiołem, jak nakazuje im Tradycja. Dlaczego użyłem słowa „namaszczony”? Ponieważ w Irlandii po zebraniu zeszłorocznych palm, pali się je i przygotowuje „papkę” dodając do popiołu wodę. Z otrzymanego roztworu z popiołem czyni się znak krzyża na czołach wiernych; ten widniejący znak należy nosić cały dzień. Podczas posypania głów popiołem wypowiada się takie same słowa jak w Polsce. Wraz z proboszczem parafii oraz kilkoma nadzwyczajnymi szafarzami Komunii Świętej, udaliśmy się po Eucharystii do pobliskich szkół, aby „namaścić” każdego ucznia i nauczyciela, który nie był na Mszy, a chciałby przyjąć ten znak. Frekwencja przyjmujących ten znak w szkołach była zadziwiająco duża w porównaniu do mizernej liczby osób, które w tym dniu uczestniczyły w Mszy Świętej. Ponadto, ciekawostką jest to, że jeden z księży w Galway, Paddy Mooney, otworzył „drive-thru” przy kościele oferując każdemu chętnemu zatrzymującemu się przy kościele w Glenamaddy „namaszczenie” popiołem, dokładnie tak samo, jak odbiera się przejazdem zamówienie w MC Donaldzie czy KFC.

misjonarze ze zgromadzenia ducha świętego

Zostałem poproszony przez Wspólnotę Kościołów Katolickich w Clondalkin, abym poprowadził nabożeństwo Gorzkich Żali w najstarszej parafii w okolicy. Nabożeństwo to odbywało się w każdą niedzielę Wielkiego Postu po wieczornej Mszy Świętej o 17:30 w kościele w Village. Podczas Gorzkich Żalów śpiewaliśmy psalmy po polsku, następnie dzieliłem się swoją refleksją w języku polskim i angielskim na temat tekstów zawartych w tym przepięknym nabożeństwie w duchu pasyjnym, a kończyliśmy wybranymi modlitwami w języku polskim i angielskim. W przygotowaniach i organizacji bardzo pomogła mi jedna polska rodzina mieszkająca w pobliżu. Frekwencja osób przychodzących na nabożeństwo była zadowalająca; raz przychodziło więcej Polaków, innym razem liczniejsi byli Irlandczycy. Nie jest to jedyne nabożeństwo typowo polskie, które szczyci się wysokim zainteresowaniem Irlandczyków.

Otóż, w Wielką Sobotę uczestniczyłem w błogosławieństwie pokarmów w Deansrath oraz w Village. Oba kościoły były zapełnione. O wiele więcej osób przyszło do kościoła w Village, gdyż zostało zorganizowane po raz dziewiąty przez harcerzy z 87. Polskiego Szczepu w Dublinie. Z całego Dublina przybyło mnóstwo Polaków z pięknie ozdobionymi koszyczkami oraz pachnącym jedzeniem przygotowanym na śniadanie wielkanocne. Przyszli także Irlandczycy, którzy zaciekawieni ilością osób idących do kościoła, wstąpili do środka zobaczyć co się „święci”. Łącznie było obecnych ponad tysiąc osób. Moim zadaniem było powtarzanie modlitwy w języku polskim, a błogosławieństwa udzielał kapłan obecny w kościele.

Ponadto, w Wielką Sobotę, prawie wszyscy kapłani z okolicy zjechali się do pobliskiego centrum handlowego Liffey Valley, aby wysłuchać spowiedzi osób, które w międzyczasie robiły zakupy. Miejscem spowiedzi był jeden z lokali, który akurat w tamtym momencie był pusty. Klienci Liffey Valley mogli skorzystać z sakramentu pokuty i pojednania pomiędzy 12:00, a 17:30. Akcja ta została pozytywnie przyjęta oraz opublikowana w kilku lokalnych gazetach.

Niedzielna Msza Święta Rezurekcyjna została zorganizowana w Corkagh Parku. Na Mszę przybyli reprezentanci z każdej parafii w okolicy wraz z księżmi proboszczami. Ojciec Damian Farnon, który przewodniczył, podkreślił podczas homilii, iż jest to niewyobrażalna radość uczestniczyć we Mszy Świętej w przestrzeni publicznej, podczas gdy dzisiaj jest tak wielu prześladowanych Chrześcijan, którzy nie mogą nawet przyznać się do wiary.

Świat potrzebuje dzisiaj misjonarzy jeszcze bardziej niż wcześniej! A Ty? W jaki sposób wspierasz misję?

Kl. Paweł Kaszyński CSSp

 

misjonarze w irlandii