Wielkanoc w Irlandii

Wielki Post jest szczególnym czasem modlitwy i świadectwa wiary. Irlandia i Polska, niedaleko od siebie położone, nie wydają się być odległe kulturowo, aczkolwiek są znacznie zróżnicowane pod względem tradycji religijnej.

W Środę Popielcową w Polsce wszyscy idziemy do kościołów na Mszę Świętą, podczas której uczestniczymy w obrzędzie posypania głów popiołem. W Irlandii mało kto idzie na Mszę w tym dniu, ale za to każdy uważa, iż powinien zostać „namaszczony” popiołem, jak nakazuje im Tradycja. Dlaczego użyłem słowa „namaszczony”? Ponieważ w Irlandii po zebraniu zeszłorocznych palm, pali się je i przygotowuje „papkę” dodając do popiołu wodę. Z otrzymanego roztworu z popiołem czyni się znak krzyża na czołach wiernych; ten widniejący znak należy nosić cały dzień. Podczas posypania głów popiołem wypowiada się takie same słowa jak w Polsce. Wraz z proboszczem parafii oraz kilkoma nadzwyczajnymi szafarzami Komunii Świętej, udaliśmy się po Eucharystii do pobliskich szkół, aby „namaścić” każdego ucznia i nauczyciela, który nie był na Mszy, a chciałby przyjąć ten znak. Frekwencja przyjmujących ten znak w szkołach była zadziwiająco duża w porównaniu do mizernej liczby osób, które w tym dniu uczestniczyły w Mszy Świętej. Ponadto, ciekawostką jest to, że jeden z księży w Galway, Paddy Mooney, otworzył „drive-thru” przy kościele oferując każdemu chętnemu zatrzymującemu się przy kościele w Glenamaddy „namaszczenie” popiołem, dokładnie tak samo, jak odbiera się przejazdem zamówienie w MC Donaldzie czy KFC.

Co to znaczy być Duchaczem? Według mojego doświadczenia, oznacza to być człowiekiem oraz super bohaterem. Tak!!! Dlaczego?

Człowiekiem, ponieważ nie różnimy się człowieczeństwem od innych: popełniamy błędy, zmagamy się z różnymi problemami oraz wątpliwościami na drodze, na której postawił nas Bóg. Dlaczego więc super bohaterem? Ponieważ jesteśmy otwarci na działanie Ducha Świętego. Jesteśmy posyłani jak owce między wilki, jak komandosi do zadań specjalnych, trudnych, ekstremalnych. Jesteśmy posyłani tam, gdzie Kościół z trudem znajduje pracowników – jak mówi nasza Reguła Życia. Co to oznacza dokładniej?

Mam na imię Kamil Bejgier. Jestem właśnie po drugim roku formacji w Seminarium Zgromadzenia Ducha Świętego w Bydgoszczy. Zapewne zastanawiacie się jak w moim przypadku wyglądało podejmowanie decyzji w sprawie stażu. Zachęcam do lektury mojego krótkiego świadectwa.

U kresu roku 2015, wraz z moimi rocznikowymi, wysunęliśmy propozycję naszym przełożonym, by po ukończonych studiach filozofii wysłali nas na staż misyjny, który nota bene w Polsce do tego czasu następował dopiero po nowicjacie. Propozycja została zaakceptowana.